HokejPiłka nożna

Aktualności

#aktualności #kibice #pierwsza drużyna

 5.10.2019

Dariusz Dudek odmienił zespół...

Po 35 dniach bez zwycięstwa sosnowiczanie wreszcie poczuli smak wygranej. Zwycięstwo 3:1 nad Sandecją nie przyszło jednak łatwo, gdyby nie fantastycznie broniący Matko Perdijić mogło być różnie.

Sosnowiczanie po raz ostatni zainkasowali 3 punkty 30 sierpnia, kiedy wygrali w Olsztynie ze Stomilem 3:1. Później było już tylko gorzej, na koncie Zagłębie miało 2 remisy i 3 porażki, w tym jedną w Pucharze Polski. Powrót na stare śmieci Dariusza Dudka miał wstrząsnąć drużyną, która potrzebowała nowego przywództwa.

W pierwszym kwadransie najwięcej braw zebrał nowy szkoleniowiec, który stojąc przy linii bocznej efektownie przyjął piłkę zmierzającą  na aut. Później mieliśmy szansę golową Piotra Polczaka, który obsłużony prostopadłym podaniem nie dał rady oddać celnego strzału, trafiając w słupek. A w kolejnej akcji Patryk Małecki uderzał głową, jednak Daniel Bielica poradził sobie z uderzeniem "Małego".

Prawdziwą radość sprawił kibicom Stanislav Bilenkyi, który w 17. minucie głową zaskoczył Bielicę. W I połowie sosnowiczanie nie wypracowali sobie zbyt wielu okazji golowych, nastawiając się głównie na kontrataki. Jeden z nich zachwycił kibiców, gdy po dośrodkowaniu Małeckiego, stojący tyłem do bramki Bilenkyi piętą próbował zaskoczyć Bielicę. Gdyby piłka wpadła do siatki (ostatecznie ominęła słupek) mielibyśmy co najmniej bramkę kolejki.

Ekipa z Nowego Sącza nie zamierzała być tłem dla gospodarzy i w pierwszej odsłonie kilkakrotnie przyprawiła o mocniejsze bicie serca Perdijicia. Najczęściej czynili to Damian Chmiel i Mateusz Klichowicz, ponadto czujność Chorwata sprawdził Marcin Flis, który w 34. minucie odpalił prawdziwą petardę z rzutu wolnego (z odległości blisko 30 metrów), jednak bramkarz Zagłębia popisał się skuteczną paradą ekspediując piłkę ponad poprzeczkę.

W II połowie początkowo inicjatywa należała do Sandecji, która za wszelką cenę chciała doprowadzić do wyrównania, szukając słabych punktów w defensywie Zagłębia. Pod bramką Perdijicia nie brakowało dramatycznych scen, Chorwat był ostrzeliwany raz po raz. W 65. minucie dał on próbkę swoich nietuzinkowych umiejętności, parując uderzenie Dominika Kuna, który chciał wkręcić piłkę w długi róg. Parada, jak i sam strzał były najwyższej próby.

Po drugiej stronie równie efektowną interwencją popisał się Bielica, który w 76. minucie wybronił mocne uderzenie Patryka Mularczyka.  Kolejny cios zadał Sandecji Fabian Piasecki, który perfekcyjnie wykorzystał rzut karny, podyktowany za faul na Mularczyku. To piąte trafienie "Piaska" w tym sezonie.

W nerwowej końcówce najpierw Szymon Pawłowski popisał się pięknym uderzeniem z dystansu, zaskakując Bielicę, a chwilę później Kamil Ogorzały w zamieszaniu podbramkowym zmniejszył rozmiary porażki Sandecji. 

- Dla mnie bohaterem meczu był Matko Perdijić, który zagrał bardzo dobre spotkanie i bardzo nam pomógł - stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej trener Dudek.

Zagłębie Sosnowiec -  Sandecja Nowy Sącz 3:1 (1:0) 

1:0 Bilenkyi, 17 min, 2:0 Piasecki, 82 min (rzut karny), 3:0 Pawłowski, 90+1 min, 3:1 Ogorzały, 90+2 min.

ZAGŁĘBIE: Perdijić - Nawotka, Radkowski, Polczak, Grzelak (46. Seedorf) - Małecki, Hołota, Sinior, Pawłowski -  B-ilenkyi (67. Mularczyk), Piasecki (90+2 Karbowy). Trener: Dariusz DUDEK.

SANDECJA: Bielica - Piter-Bućko, Baran, Flis - Chmiel, Walski (67. Małkowski), Kanach, Thiago (84. Korzym), Kun - Klichowicz (75. Gabrych), Ogorzały. Trener: Tomasz KAFARSKI.

Sędziował: Kornel Paszkiewicz (Wrocław).
Żółte kartki: Grzelak, Sinior, Polczak -  Kun, Baran.
Widzów: 871.